Włosi
Mówi się, że Włosi jako tacy nie istnieją, a ci, o których myślimy jako o Włochach, postrzegają siebie jako Piemontczyków. Toskańczyków, Sycylijczyków, Kalabryjczyków. Nikt jeszcze nie starał się mieszkańców Italii precyzyjnie posegregować, bo nie było takiej potrzeby: urodzić się w Palermo, w Turynie czy Piemoncie to klasyfikacja sama w sobie. A czasem nawet współziomkowie mogą się wydawać cudzoziemcami. W filmie Pietra Germiego Ścieżka nadziei (Il Cammino sella Speranza; 1950) wieśniaczka mówi: "Ci z Mediolanu to źli ludzie, bo jedzą ryż". Według pisarza Ennia Flaiano. bycie Włochem jest jak zawód, który nie wymaga obszernych stu-diów: po prostu się go dziedziczy. Pokolenia Włochów opanowały sztukę arrangiarsi, dawania sobie rady w każdej trudnej sytuacji. Dostosowywanie do zmian politycznych i podbojów zbudowało elastyczną mentalność i bezstronną postawę wobec instytucji politycznych i reżimów, traktowanych jako efemeryczne i ulotne. Gąszcz przepisów, praw, norm, rozporządzeń - czasem pochodzących sprzed kilkuset lat, czasem współczesnych, ale niejasnych - spowodował nieufność wobec państwa. Popularne powiedzenie: fatta la legge, trovato Finganno (po uchwaleniu prawa znajdzie się sposób, aby je obejść) to niemal narodowe motto.